| Dwa tygodnie kursu językowego w Kingston na przedmieściach Londynu - oto nagroda za stworzenie najlepszego szkolnego portalu internetowego. W projekcie Czwarta władza z klasą. Szkolny koncern medialny współfinansowanym przez Unię Europejską wzięło udział 108 licealistów z trzech województw, między innymi MY - zespół portalu kuciak.com.pl, szóstka uczniów V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie. Projektowi, który miał na celu rozwinąć w nas zdolności dziennikarskie patronowały Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz Katolickie Centrum Edukacji Młodzieży Kana Gliwice.

Czwarta władza w Kingston (fot. A. Gorycka)
Senne Balice, zatłoczone Stansted
Niedzielny poranek, środek lipca, zbiórka o ósmej przy punkcie informacyjnym. Są wszyscy - zespół kuciakowców (kuciak.com.pl – Joanna Jończyk, Artur Hebda, Olga Gibas, Karolina Saganiak i Agnieszka Gorycka) kilku kolegów z Rzeszowa (zespół mastermedia.info.pl w składzie Mateusz Dysiewicz, Krzysztof Żołdak, Amadeusz Ślusarczyk) i Maria Ocalewicz, przedstawicielka zespołu youthvoice.pl z Jarosławia - zwycięzcy pilotażowej edycji konkursu Czwarta władza z klasą. Szkolny koncern medialny.
Krótkie słowa przedstawienia, trochę zamieszania z bagażami i ruszamy w drogę, czeka na nas Londyn!
Dwie godziny pośród chmur i znaleźliśmy się w zupełnie innej cywilizacji. W świecie gdzie bezkarnie jeździ się po złej stronie drogi, daniem narodowym jest ryba z frytkami, autobusy maja dwa poziomy a gniazdka z prądem trzy dziurki.

Czwarta władza na Trafalgar Square (fot. A. Gorycka)
Kuciak w angielskim cieście. Wielka Mozaika.
Kingston, gdzie zakwaterowano nas na czas trwania kursu językowego jest południowo-zachodnią dzielnicą Londynu. Ścisłe centrum przypomina wielką galerię handlową (tyle, że nie połączoną jednym dachem), którą otaczają osiedla domków jednorodzinnych i apartamentowców. Spokojne miasteczko jest sypialnią i miejscem rozrywki dla ludzi pracujących i uczących się w Londynie.
Dla nas stało się miejscem spotkania z wieloma kulturami. Kurs językowy organizowany przez Międzynarodową Szkołę Językową St.Giles umożliwiał nam kontakt z młodzieżą z całego świata. Już po kilku dniach pobytu na obozie nauczyliśmy się, że o pomoc należy prosić Meksykan, na dyskoteki chodzić z Arabami, o wszystkim można pogadać z Chorwatami, a Włosi, Hiszpanie i Brazylijczycy zawsze ożywią towarzystwo swoimi pomysłami. Kadra wychowawców obdarzyła nas dużym kredytem zaufania i niezależnością, dzięki czemu mogliśmy wykorzystać wolny czas na poznawanie miasteczka na własną rękę. Było warto trochę się poszwendać, bo spotkaliśmy Hindusów, Sikhów i bardzo wielu Muzułman. Któregoś dnia udało nam się nawet trafić na Polonię organizowaną przez Kościół Katolicki i pana Julka - emerytowanego profesora chemii z Uniwersytetu Londyńskiego, który zaprosił nas na słynną five o’clock, a w niedziele zaprowadził na Mszę po polsku, gdzie spotkaliśmy Polaków z całego południowego Londynu. Było to bardzo ciekawe przeżycie porozmawiać z realnymi „londyńczykami” o ich problemach, życiu na emigracji i tęsknocie za polskim jedzeniem.

Czwarta władza w Brighton (fot. A. Gorycka)
Nauka i zabawa.
Codziennie z wyjątkiem niedziel i czwartków (kiedy odbywaliśmy całodniowe wycieczki) uczestniczyliśmy w zajęciach edukacyjnych. Lekcje trwały od 9 do 13. Niewielkie grupy, kontakt z międzynarodowym towarzystwem, ciekawy sposób prowadzenia zajęć wszystkim przypadły do gustu i pomogły się dużo nauczyć.
Organizatorzy zadbali też o program pozalekcyjny - liczne wycieczki (Greenwich, Brighton, Cambridge, Londyn, Hever Castle, Wimbledon), zajęcia sportowe i plastyczne, kręgle, kino, karaoke, konkursy, dyskoteki - wszystko to pozwoliło nam zaprzyjaźnić się z innymi uczestnikami obozu i miło spędzić czas.
Poznaliśmy miejsca ważne dla Anglików, pozwiedzaliśmy i nawet na molo w Brighton udało nam się trafić na opanowany przez Polaków shake-bar. (pozdrowienia dla pana kelnera, który zdawał geografię na maturze!). Podczas wycieczki do Cambridge złożyliśmy papiery w Queens College, w Greenwich zobaczyliśmy miejsce w którym zaczyna się czas i chwile w których czas się zatrzymuje.

Czwarta władza na zajęciach z języka angielskiego (fot. A. Gorycka)
Facebook connecting people.
Dwa tygodnie minęły o wiele za szybko i ani się obejrzeliśmy, a już trzeba było wracać do domu. Do walizek zapakowaliśmy muszelki znad Kanału La Manche, masę kontaktów do naszych nowych znajomych, jeszcze więcej zdjęć, dużo nowych zwrotów w angielskim i odwagę do mówienia, której nauczyliśmy się nie mając innego wyjścia, bo wszystko musieliśmy załatwiać po angielsku, pyszną czekoladę i herbatę (czyli jedyne rzeczy, które da się wziąć do ust będąc w Anglii) i wspaniałe wspomnienia.
Wypoczęci i zadowoleni z pobytu szczęśliwie wylądowaliśmy w Balicach, w niedzielę 26 lipca, o godzinie 21:25. Zaraz po powrocie do domu i opowiedzeniu wszystkim, którzy chcieli słuchać jak było fajnie zalogowaliśmy się na portalu społecznościowym facebook.com. Zaakceptowaliśmy zaproszenia, skomentowaliśmy zdjęcia, zapisaliśmy się do grupy obozowej – tak ludzie, trzymajcie się i do zobaczenia w przyszłym roku.
We R Gr8, rn’t we?

Czwarta władza w Cambridge (fot. A. Gorycka)
Agnieszka Gorycka
(www.kuciak.com.pl) |